Mediarecovery #od kuchni: 3 pytania do IPS. Znaczy IPSC. A konkretnie to do inżyniera bezpieczeństwa IT z Mediarecovery.

Nieśmiało wyglądamy zza tarczy. Na około wszędzie słychać strzały. Dzień jak co dzień dla ludzi uprawiających strzelectwo dynamiczne – IPSC. Ale nie dla nas.

Redakcja: Halo, no odłóżże tego gana! Pytania mamy! Czy nie grozi nam tu przypadkowy postrzał? I żebyś jeszcze powiedział co najbardziej pasuje Ci w Mediarecovery?

IPSC: Jak będziesz stał za tarczą to pewnie Cię postrzelą. A co do Mediarecovery to przede wszystkim ludzie. To naprawdę dopasowana grupa, nie ma między nami, że tak poetycko się wyrażę, przepaści intelektualnych i emocjonalnych. Jeszcze bardziej poetycko mówiąc w zespole brak jest pomyłek HRowskich. Jakoś tak wyszło, że wszyscy bez względu na stanowisko i pozycję w firmie nadajemy na tych samych falach. Co równie istotne, pracując tutaj czuję, że robię coś ważnego. Jestem doceniany i traktowany podmiotowo. Nie jestem wyrobnikiem, trybem w maszynie, jak to w korpo bywało.

Redakcja (biegnąc zygzakiem od tarczy na stanowisko strzeleckie): A za co Cię tak doceniają? Co robisz jako ten nie tryb w maszynie?

IPSC: Systemy SIEM to coś co mnie najbardziej zajmuje. SIEM czyli serce SOC. Lubię te urządzenia co zbierają dane z różnych miejsc, przeglądanie ich, analizowanie, usprawnianie działania, tworzenie reguł. Może to wydawać się nużące ale dla mnie jest jak… hmm… dobra telenowela. Wciąga i czeka się zawsze na kolejny odcinek. Poza tym zajmuję się projektami od A do Z. Weźmy choćby taki SIWZ. Muszę sam przeanalizować czy nasze produkty do niego pasują, przygotować architekturę, spotkać się z klientem, przeanalizować jakie ma systemy i jak je wykorzystać, jak monitorować. Poza tym szkolenia i warsztaty dla klientów. Pełne ręce roboty po prostu. Ale lubię to bardzo.

Redakcja (trzymając głowę nisko w ramionach): A teraz trudne pytanie. Jak Ci się układa z szefostwem?

IPSC: Może Cię zaskoczę ale dobrze. Nawet bardzo dobrze. Mam sporo swobody w tym co robię, nikt nie patrzy mi na ręce przez cały czas. Zarząd przyjął raczej rolę koordynatora działań niż szczegółowego kontrolera. Są za to zawsze dostępni na moją prośbę. Jak mam jakiś problem, którego sam nie potrafię przeskoczyć zawsze mogę liczyć na wsparcie szefów. Przemka w tematach projektowo-technicznych. Seby w obszarze komunikacji z klientami. Poza tym ufają mi na tyle, że w moim daily business jestem sterem, żeglarzem i okrętem.

Redakcja: No dobra mamy już dość zapachu prochu. Dasz Bór! Czy co Wy tam mówicie na pożegnanie.

IPSC: Mówimy na razie, cześć lub do widzenia… Też mam pytanie, dlaczego mówisz o sobie w liczbie mnogiej?

Redakcja: Eeeeee… Do widzenia. Cześć. Na razie.