Jak informują specjaliści z laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery w ostatnich miesiącach odbieranych jest coraz więcej zgłoszeń pracodawców, podejrzewających pracowników o prowadzenie tzw. firmy w firmie.

Zjawisko to polega na wykorzystywaniu służbowego sprzętu do robienia tzw. „fuch”. Problem ten dotyka w największym stopniu branży inżynieryjno-projektowej. W zasadzie w każdej z tego typu firm, z którymi rozmawiamy poruszana jest ta kwestia – mówi Zbigniew Engiel z laboratorium informatyki śledczej Mediarecovery. Nie jest to jednak jedyna branża borykająca się z tym problemem, a proceder ten kwitnie w całym kraju.

Programy do projektów są drogie, w pracy są za darmo

Wysokie ceny specjalistycznych programów do projektowania i inżynierii powodują, że większość osób nie kupuje ich na użytek prywatny. Znacznie prościej popracować nad „fuchą” na służbowym sprzęcie w trakcie dniówki, naruszając zazwyczaj warunki umowy i regulamin wewnętrzny lecz w większości przypadków nikt tego nie kontroluje. Polskie firmy zazwyczaj nie posiadają oprogramowania, które pozwoliłoby sprawdzić, co konkretnie robią pracownicy na swoich komputerach – dodaje Zbigniew Engiel.

Przykład pierwszy – przedsiębiorstwo usług projektowych

Północna Polska. Firma działająca na rynku ponad 10 lat, zatrudniająca 25 osób. Właściciel zaczyna podejrzewać, że dwóch projektantów korzysta z firmowego oprogramowania wykonując zlecenia dla osób i przedsiębiorstw nie będących klientami firmy. Analiza informatyków śledczych Mediarecovery wykazuje, że na przestrzeni ostatnich dwóch lat, praktycznie każdy z zespołu projektowego „robił coś na boku”. Dwóch głównych podejrzanych zrobiło sobie z „fuch” podstawowe źródło przychodów.

Przykład drugi – firma robót drogowych

Zaniepokojenie szefów wzbudziło zachowanie grafika komputerowego, który w godzinach pracy odbierał kilkanaście telefonów dziennie, wychodząc za każdym razem na rozmowy do toalety lub na zewnątrz. Analiza informatyków śledczych Mediarecovery wskazała, że osoba ta stale obsługuje kilka firm z różnych branż, budując strony internetowe, newslettery, tworząc projekty graficzne materiałów promocyjnych itp. Wszystko w godzinach pracy i na służbowym sprzęcie. Sprawę zakończyła się rozmową dyscyplinującą bez bolesnych konsekwencji, bo szefowie firmy podejrzewali raczej współpracę z konkurencją niż obsługę graficzną podmiotów gospodarczych.

Przykład trzeci – firma tworząca oprogramowanie komputerowe

Miasto niedaleko granicy z Niemcami. Firma zatrudnia kilkanaście osób, działa od kilku lat. W większości pracownicy to znajomi, znajomi znajomych i rodzina. Właściciel podejrzewa, że nie wszystko w tej sielance dzieje się jak należy, ale nie ma konkretnych dowodów. Analiza informatyków śledczych Mediarecovery wykazała, że część pracowników korzystając z atmosfery zaufania, jaka panowała w tym miejscu, stworzyła coś w rodzaju firmy równoległej. Wykonywali zlecenia, wystawiali faktury, dzielili się pracą oraz zarobkami. Dodatkowy problem, dla właściciela firmy to fakt, że musiałby zwolnić w jednym momencie dużą część zespołu, co mogło spowodować paraliż działalności.

Przedsiębiorco przeciwdziałaj!

Polscy przedsiębiorcy mogą się bronić przed takimi zachowaniami pracowników – uważa Zbigniew Engiel. Na rynku dostępne są rozwiązania, które pomagają udokumentować wszystkie działania pracowników w sieci, np. EnCase powstał na zlecenie rządu amerykańskiego chcącego skutecznie rozwiązać problem malwersacji, do jakich dochodziło w placówkach dyplomatycznych na świecie. Technologia została skomercjalizowana i jest dostępna również w Polsce. Korzystają z niej zarówno organa ścigania, agencje rządowe, jak i właściciele firm, którzy są na tyle świadomi, żeby wiedzieć, iż w dzisiejszym cyfrowym świecie potrzeba cyfrowych środków obrony i cyfrowego zabezpieczania dowodów – podsumowuje Engiel z laboratorium Mediarecovery.

Oceń artykuł